Victor Papanek i radio za 9 centów, czyli o odpowiedzialności projektanta

papanek-radio-dizajn-dla-realnego-swiataNie tak znowu dawno temu pisałem o Victorze Papanku (z okazji polskiego wydania jego książki Dizajn dla realnego świata). Trochę czasu upłynęło, ale Papanka i jego rozumienie roli projektanta w świecie mam cały czas w głowie. W tym wpisie chciałbym przypomnieć jeden z jego najbardziej znanych projektów – tani odbiornik radiowy.

W roku 1962 Papanek przystąpił do – jak sam to określa – „projektowania nowego urządzenia komunikacyjnego”. Punktem wyjścia były spostrzeżenia przedstawicieli armii amerykańskiej dotyczące problemów komunikacyjnych w zacofanych wiejskich terenach (jak Indie czy Indonezja). Cel jaki stawiał sobie projektant był prosty – zbudować odbiornik, który będzie możliwy do wytwarzania praktycznie wszędzie, w oparciu o lokalnie dostępne materiały, niezawodny i niezależny energetycznie (odbiorniki radiowe były dostępne, ale baterie nieosiągalne z powodu ceny). Papanek zdecydował, że głównym elementem konstrukcyjnym odbiornika będzie metalowa puszka – dość powszechne zanieczyszczenie środowiska, występujące szczególnie w krajach Trzeciego Świata (jak sam skomentował, nie chodziło mu o promocję eksportu amerykańskich śmieci). Poza puszką w skład zespołu wchodziły tak zaawansowane technologicznie elementy jak miedziany drut i zardzewiały gwóźdź. Oczywiście odbiornik wyposażony był w tranzystor oraz mini-głośniczek.

Pierwotny pomysł był dość prosty: radio odbiera fale tylko jednej długości (kraje dla których było ono projektowane przeważnie emitowały program przez sieć nadajników właśnie na jednej długości) a zasilane jest ciepłem wytwarzanym podczas spalania świeczki (umieszczonej wewnątrz puszki). W roku 1966 koszt wytworzenia takiego urządzenia wynosił 9 centów.

Nasze radio nie było tylko sprytnym małym gadżetem – stało się podstawowym narzędziem komunikacji w miejscach zamieszkanych przez analfabetów. Po przetestowaniu odbiornika w górach Karoliny Północnej (można tam było odbierać tylko jeden program) urządzenie zademonstrowano ludziom z armii. Wyglądali na zaszokowanych. „A co będzie – pytali – jeżeli nadajnik trafi w ręce komunisty?” Kiedy najważniejsze jest umożliwienie ludziom dostępu do wszelkiego rodzaju informacji, pytania tego rodzaju są bez sensu.

papanek-radio-dizajn-dla-realnego-swiata-ozdobyFinalnie prawa do urządzenia zostały przekazane ONZ-owi, a urządzenie zaczęto wytwarzać chałupniczo w krajach Trzeciego Świata. W całej tej opowieści ujmuje mnie szacunek dla osób dla których się projektuje oraz rozpoznanie realnej potrzeby ekonomiczno-społecznej, a także niewiarygodny dystans projektanta do swojej pracy.

W 1967 roku w Wyższej Szkole Projektowania w Ulm w Niemczech zaprezentowałem odbiornik za pomocą kolorowych slajdów. Oglądano go z przerażeniem z powodu „brzydoty” i braku jakichkolwiek  śladów „formalnego” projektu. Radio rzeczywiście było brzydkie, ale z uzasadnionych powodów. Mogliśmy je oczywiście łatwo pomalować (na szaro, jak sugerowali ludzie z Ulm), nie uznałem tego jednak za stosowne. Czułem, że z etycznego punktu widzenia nie mam prawa podejmować decyzji podyktowanej estetyką  czy tak zwanym dobrym smakiem w imieniu milionów mieszkańców Indonezji reprezentujących różne kultury i oddziaływać w ten sposób na ich życie. Indonezyjczycy sami dekorowali swoje puszkowe radia skrawkami kolorowego filcu, papierem, kawałkami szkła albo dziurkując puszkę w różne wzory. Można więc było obejść „dobry smak” i projektować bezpośrednio z myślą o ludzkich potrzebach, wbudowując w obiekt szansę na współudział  właściciela w procesie tworzenia, dzięki czemu produkt stawał się prawdziwie jego własnością.

Ta historia może być odczytywana na wiele sposobów. Można oczywiście czytać ją dosłownie, jako historię fajnego projektu. Można jednak iść dalej i poszukać analogii między relacją: projektant – użytkownik. Na ile projektant rozwiązuje problemy użytkownika, a na ile kreuje siebie poprzez przekonywanie użytkownika do swojego rozwiązania czy wizji (nie wpisujących się w potrzeby użytkownika)? W jakim stopniu projektant szanuje swojego użytkownika nie na poziomie deklaracji, ale faktycznych zachowań? Co o nim myśli? Czy z racji pochodzenia z „bogatszego” (także w aspekcie estetycznym) świata ma poczucie wyższości?

Posted in Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *