Awangarda, projektowanie, typografia

Maszyna do komunikacji. Wokół awangardowej idei Nowej Typografii

Wydana przez Muzeum Sztuki w Łodzi książka Maszyna do komunikacji. Wokół awangardowej idei nowej typografii to zbiór tekstów podsumowujących konferencję przygotowaną do wystawy Zmiana pola widzenia. Druk nowoczesny i awangarda. Przeczytałem i teraz żałuję, że ani nie widziałem wystawy, anie nie brałem udziału w konferencji.

Książka o awangardzie

Książka ta do najcieńszych nie należy (ponad 550 stron), wydana dodatkowo na grubym i ciężkim papierze. No, czytanie tego w środkach komunikacji miejskiej było sporym wyzwaniem. Nic to, bo kocham grube książki. Ale z tą konkretną wiążą się u mnie tzw. uczucia ambiwalentne, bo każdy tekst jest zamieszczony w dwóch wersjach językowych (polskiej i angielskiej). I z jednej strony cieszę się, że Muzeum Sztuki w Łodzi będzie pojawiać się w międzynarodowych publikacjach, z drugiej trochę szkoda, bo kończy się ta książka zdecydowanie za szybko.

Moje doświadczenia z książkami tego typu (zbiorami wystąpień konferencyjnych) są takie, że są one jak pudełko pełne czekoladek. Jednak tutaj jest inaczej, bo właściwie nie ma słabszych tekstów i zawsze trafią się na pychotki. Wszystkie dotyczą oczywiście awangardy, głównie środkowo-europejskiej. Sporo tutaj o Polsce, no ale czym byłaby publikacja o Nowej Typografii bez tekstów Niemczech? Spieszę donieść, że są i to kilka. Jest też bardzo interesujący tekst o Czechosłowacji oraz (a jakżeby inaczej?) o awangardzie rosyjskiej.

Trudno mi też jednoznacznie wskazać najlepszy tekst. Gdybym miał jednak wybierać, to wskazałbym na artykuły o Niemczech, z których wyróżniłbym jeden: Od formatu A4 do oktametrycznej cegły: Ernst Neufert i polityka standaryzacji. Zupełnie to niesamowita historia o projektowaniu i jego nieoczywistym wpływie na świat wokół.

Projektowanie norm

Oczywiście wszyscy znamy normę DIN 476. Nie znacie? Oj znacie, tylko o tym nie wiecie. Otóż DIN 476 określa standardowe rozmiary arkuszy papieru (A0, A1, itd). Całkiem przypadkiem okazuje się, że norma ta powstała w Niemczech w roku 1922, czyli pomału dobiega setki. Wprowadzenie tej normy miało za zadanie (między innymi) wystandaryzować proces projektowania. Ernst Neufert, z którego podręczników nadal uczą się studenci architektury pisał:

Standardowy format papieru jest podstawą dla wymiarów mebli, z których korzystamy pisząc lub prowadząc księgi. A te z kolei są decydujące dla wielkości powierzchni. (…) Dokładna znajomość standardowych formatów jest istotna dla budowniczych.

I dalej:

W Bau-Entwurfslehre próbowałem wyodrębnić i udostępnić jako gotowe wszystkie różne rozmiary formatu arkusza. W trakcie tego procesu zauważyłem, że nie ma żadnego systemu nadrzędnego, który łączyłby poszczególne części ze sobą, ułatwiając zrozumienie standaryzacji.

Zafascynowany ideą normalizacji, Neufert opracował tzw. system oktametryczny. Jednostką podstawową jest w nim cegła, o szerokości 12,5 cm. Jeden metr to 8 takich cegieł (stąd nazwa). Pracę nad tym systemem rozpoczął u Speera jeszcze w 1938 roku i kontynuował w latach następnych.

Cegła oktametryczna - Ernst Neufert

System Neuferta

Oczekiwania Speera były bardzo konkretne – miał to być punkt wyjścia dla standaryzacji wyższego poziomu, która miała się przełożyć na usprawnienia dla całego gospodarki niemieckiej.

W lipcu 1938 roku przydzieliłem Profesorowi Neufertowi zadanie stworzenia podstaw typizacji planów mieszkań, standaryzacji części (budynków) i racjonalizacji metod budowlanych.

No właśnie jesteśmy tutaj, gdzie byliśmy już kiedyś. Z jednej strony fascynujący problem projektowy, szansa wpłynięcia na całą gospodarkę, poprawę sytuacji mieszkaniowej i lepszy dizajn. Z drugiej jednak strony – wątpliwości moralne, szczególnie po rozpoczęciu wojny. Bo jedną z potrzeb stworzenia takiego systemu była konieczność uproszczenia procesów budowlanych, które miały być realizowane przez więźniów i robotników przymusowych. Niemcy mieli pełną świadomość, że efektywność pracy tych robotników jest znacząco niższa niż ludzi wolnych. Szacowali, że robotnik przymusowy pracuje z efektywnością około 40% robotnika wolnego.

Neufert uważał, że jego oktametryczny system miar pomoże uprościć zadanie kształcenia architektów i kreślarzy. Było to istotne, ponieważ niektórzy z nich byli więźniami. System pozwalał (…) mierzyć pomieszczenia liczą cegieł, a nie metrów, co oszczędzało czas. Ułatwiało również komunikację z tymi, którzy nie mówili po niemiecku.

Docelowo dzięki niemu udało się łatwiej wykrywać wady strukturalne, poprawić nadzór na budowach oraz unikać sabotażu. Neufert pracował nad nim przez całą wojnę, a także po jej zakończeniu. Udało mu się gładko przejść przez proces denazyfikacji (w sumie był tylko apolitycznym fachowcem, prawda?). W 1952 roku system oktametryczny został przyjęty jako norma w Niemczech Zachodnich, a kilka lat później wprowadziły go u siebie także Niemcy Wschodnie. O jego potencjale może świadczyć fakt, że do połowy lat 90-tych, nie można było w całych Niemczech kupić innych cegieł, niż tych spełniających wymagania systemu (sic!).

Dla mnie jest to niesamowity przykład dobrego (skutecznego) dizajnu, a jednocześnie sporo wątpliwości co do etycznej strony tegoż.

Dla kogo?

Nie będę się oczywiście rozpisywał o pozostałych tekstach – zostawiam Wam przyjemność lektury. Nadmienię tylko, że mimo że w tytule pojawia się Nowa Typografia, to całe opracowanie jest bardziej o europejskiej awangardzie, a mniej o czystej typografii. Poruszane są więc tematy różne, także te mniej oczywiste (chociażby filmy czy fotografia).

Bardzo silnym puntem publikacji są ilustracje. W każdym artykule znajdziecie ich kilkanaście. Ale nie o liczby tu przecież chodzi. Te ilustracje są fascynujące. Niektóre z pewnością będziecie znać (chociażby te z zamykającego tekstu Piotr Rypsona), ale zdecydowana większość będzie zapewne dla Was odkryciem. Ja jestem nimi oczarowany. Tutaj naprawdę można sycić oczy cudnej urody designem, na przykład takim.

die form

No jest sporo rosyjskich konstruktywistów i dizajnu już radzieckiego (genialny jest!), jest Moholy-Nagy, są interesujące typograficznie reprodukcje z Czechosłowacji.

Nic tylko brać, oglądać i czytać. No i potem wdrażać u nas, bo postulaty nie zestarzały się ani trochę i są nadal aktualne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *