Albert Speer i zła nowoczesność

Speer. Architekt śmierci

Trafiła mi w ręce biografia Alberta Speera. Ucieszyłem się, bo bardzo chciałem poczytać o tym „innym” naziście, tym profesjonalnym, zdystansowanym i chłodnym. No i oczywiście poszukać śladów nowoczesności, bo że ten gość był nowoczesny i ogarniał, to było dla mnie jasne.

Książka Martina Kitchena ukazała się w Polsce pod tytułem Speer. Architekt śmierci, co ma dość niewiele wspólnego z oryginalnym tytułem Speer. Hitler’s Architect. Jak się jednak okazuje – pozornie.

Dla tych którzy nie fascynują się historią III Rzeszy (czyli zasadniczo, dla wszystkich) dwa słowa wyjaśnienia: Albert Speer był z zawodu architektem. Zafascynowany narodowym socjalizmem, szybko awansował w NSDAP i wkrótce stał się przyjacielem (jeśli można użyć takiego słowa) Hitlera. Wspólnie planowali przebudowę Berlina i Linzu. W czasie wojny Speer został Ministrem Uzbrojenia na którym to stanowisku systematycznie i znacząco zwiększał produkcję broni w Niemczech. W Norymberdze został skazany na 20 lat więzienia i wyrok odsiedział do końca. Zainteresowanych bardziej detaliczną wiedzą odsyłam chociażby do Wikipedii.

Albert Speer i KPIs

Pytanie które się rodzi jest dość oczywiste – dlaczego piszę tutaj o Speerze? Odpowiedź będzie też oczywista – bo był to człowiek, który wyprzedził swoje czasy: technokrata, chłodny profesjonalista, skuteczny manager i organizator, nie bojący się delegowania zadań i późniejszego ich rozliczania. Zasadniczo osoba, którą chciałaby mieć u siebie każda firma… Taki obraz Speera funkcjonuje dość szeroko: architekt, który dokonał produkcyjnego cudu przestawiając gospodarkę Niemc na produkcję wojenną. Taki obraz funkcjonuje, bo Speer sam go stworzył. Także dla mnie, osoby interesującej się amatorsko historią III Rzeszy, Speer był zimnym profesjonalistą, który doprowadził do tego, że w miarę jak postępowało zniszczenie Niemiec, rosła ich produkcja przemysłowa.

Książka Martina Kitchena całkowicie demitologizuje Speera. Dokumenty do których dotarł Kitchen wyraźnie wskazują, że wojenne i powojenne jego postrzeganie było wynikiem jego działań PR (chociaż prowadził je sam). Speer nie był więc ani dobrym architektem, ani wyjątkowym ministrem. W swoich działaniach był skuteczny, ale bez przesady. Świetnie manipulował za to liczbami i przez lata przedstawiał wyniki swojej pracy jako gospodarczy cud. Właściwie robił to, czego wymaga się od managera: dużo obiecywał, a potem dostarczał wyniki, które były od tych założeń jeszcze lepsze.

Niemiecka produkcja broni - II wojna światowa

To jest historia, która może wydarzyć (i wydarza się!) w większości firm. Ktoś dostaje cele, cele się jakoś mierzy, więc działania tej osoby zostają ukierunkowane na realizację celów pokazanie liczb, dowodzących swojej skuteczności. Skoro Speer miał pokazywać wzrost produkcji broni, to pokazywał – zamknięto program przezbrajania Luftwaffe na kosmicznie nowoczesny Me-262, zamiast tego produkując masowo całkowicie przestarzałe w drugiej części wojny Me-109. Wprowadzono nowy sposób budowy U-bootów XXI i XXIII (łodzie podwodne całkowicie nowej generacji – właściwie powojenne atomowe okręty podwodne były rozwinięciem niemieckich projektów) i produkowano ich dużo marnując horrendalne ilości zasobów – ani jeden nie był w stanie samodzielnie pływać (wprowadzono je do produkcji przed eliminacją wszystkich błędów konstrukcyjnych, a dodatkowo zmieniono sposób pracy całego przemysłu stoczniowego). Produkowano więcej? Produkowano.

Niesamowite jest to, że Speer naprawdę zracjonalizował niemiecką gospodarkę (przestawiając ją na tryby gospodarki wojennej), po czym ten zracjonalizowany przemysł przestawił na produkcję całkowicie bezsensownych konstrukcji. Doprowadził do zmniejszenia ilości produkowanych modeli czołgów, ale nadal produkował gigantyczne monstra pod oczekiwania Hitlera.

Odpowiedzialność projektanta

Pisząc kiedyś Domu Hitlera wspominałem, że Alianci dużo bardziej surowo oceniali projektantów i artystów, jako osoby o szczególnej wrażliwości i dużym wpływie na społeczeństwo, który to wpływ był wykorzystywany przez władze do legitymizacji systemu (dobry dizajn – sprawne państwo).

Zarzuty stawiane Speerowi były właśnie tego rodzaju (udało mu się uniknąć najcięższych). Występując przez Trybunałem Speer jako jedyny z sądzonych osób jasno przyjął odpowiedzialność. Nie było w nim buty, była wyraźnie deklarowana chęć współpracy, było przyznanie się do winy, było wzięcie odpowiedzialności. Było to wszystko, o czym publicznie można było marzyć (z punktu widzenia zwycięzców).

Brakowało jednej rzeczy – nie było wstydu. Była czysta gra – odważna, śmiała i jak miało się okazać – skuteczna. Gra, w której wygrywa się życie, ale przegrywa duszę. To jest prawdziwa historia Fausta…

Symbolizuje [Speer] raczej typ człowieka, którego znaczenie rośnie we wszystkich prowadzących wojnę państwach: czystego technika, bezklasowego, błyskotliwego człowieka bez pochodzenia, który nie ma żadnego innego celu, jak tylko torowanie sobie drogi w świecie za pomocą swych technicznych i organizacyjnych umiejętności. Nadszedł jego czas. Hitlerów i Himmlerów możemy się pozbyć, ale Speerowie – cokolwiek z tym konkretnych człowiekiem by się nie stało – długo pozostaną wśród nas.

Tekst ten ukazał się w amerykańskim tygodniu Observer w 1944 roku (Speer podobno chwalił się nim przed Hitlerem), a dwa lata poźniej, w swojej notatce napisał (sam o sobie):

Rzeczywiście wydaje mi się, że Himmlerowie, Bormannowie, Streicherowie nie mogą wytłumaczyć sukcesu Hitlera wśród niemieckiego narodu. To raczej ja i ludzie do mnie podobni byliśmy tymi, na których idealizmie i oddaniu Hitler unosił się jak na fali. To przede wszystkim my, którzy naprawdę myśleliśmy najmniej o sobie, uczyniliśmy go możliwym; przestępcy i elementy kryminalne zawsze istnieją, ale nie wyjaśniają niczego

Przez prawie 30 lat Speerem fascynował się angielski historyk Trevor-Roper. Jednak pod koniec lat 70-tych dojrzał do tego, żeby powiedzieć że znalazł klucz do „tajemnicy Speera”:

Nie był on niegodziwy, zatwardziałego serca, czy małoduszny. Chodziło o coś znacznie gorszego. Był moralnie i emocjonlanie pusty. (…) Trevor-Roper zdał sobie sprawę, że głęboko ułomny charakter Speera to klucz do zrozumienia III Rzeszy (…) To właśnie Speerowie umożliwiali istnienie reżimu.

Speer a współczesność

Historia poniższa pochodzi z wiesza Adalberta von Chamisso. Tak się złożyło, że był to wiersz robiący na Speerze ogromne wrażenie – jeden z jego ulubionych. I chyba jest to historia o nim właśnie. Cała opowieść Kitchena jest opowieścią o braku kwalifikacji – moralnych – do zajmowania przez Speera wysokich stanowisk.

Trzech rycerzy, którzy byli winni przerażających zbrodni, zostało wygnany na tę [Zobtenberg] górę. Spotkali tam świętego człowieka Johannesa Beera. Zapytał ich, czy przyznają się do swoich czynów. Tak – odpowiedzieli. Czy byli dobrzy, czy źli? Byli źli. Czy było im wstyd? Skłonili głowy, byli przerażeni i nie odezwali się. Nie wiedzieli.

Wątek odpowiedzialności i winy jest największą wartością tej książki i to on sprawia, że z książki historycznej, robi się z tego bardzo współczesna opowieść. I dlatego właśnie uznałem, że warto o niej napisać. Bo historia Speera jest na dobrą sprawę historią każdego z nas. Historią o chęci bycia profesjonalnym, historią o wynikach i efektywności… i o tym, czy warto przejmować się jakimiś moralnymi rozważaniami. Naprawdę blisko tej historii do opowieści o Le Corbusierze.

Historia Speera jest też bardzo uniwersalną historią o gwałcie, jaki nowoczesność może zadać przyzwoitości. Ta sama historia 100 lat wcześniej byłaby zupełnie inna, bo inna byłaby skala. Moralna pustka Speera i jemu podobnych stała się widoczna, kiedy pojawiła się wzmacniająca ją skala.

Morał tej historii jest taki, że nowoczesność kiedyś i nowoczesność dzisiaj będą niosły ze sobą bardzo różne wyniki. Speer nie był projektantem (zbudował niewiele a i to było kiepskie), ale swoją pracą tworzył warunki dla pracy projektantów i przemysłu. Niby nie on mordował Żydów. On „tylko” oczekiwał, że jego podwładni dostarczą mu odpowiednie ilości „siły roboczej”. On „tylko” wywłaszczał mieszkania pod przebudowę Berlina, regularnie eksmitując Żydów. Po prostu dowoził. Brzmi znajomo? Dla mnie – przerażająco tak.

***

Sporo tutaj (szczególnie na początku) opowieści o architektonicznych pomysłach Speera – planie przebudowy Berlina, budowie Germanii, planach urbanistycznych. Jest o tym naprawdę dużo i przyznam, że byłem tym zaskoczony. Dla miłośników architektury (czy historii architektury) może to być z pewnością ciekawa rzecz. Książka ta to też świetny przyczynek do zrozumienia istoty funkcjonowania III Rzeszy (walki międzyfrakcyjne, taktyczne sojusze, komitety doradcze, itp).

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *